Joanna Stawinska
W świecie ezoteryki jestem chyba postacią dosyć nietypową. Jestem zodiakalnym Koziorożcem, których przedstawiciele zwyczajowo kojarzą się z pragmatyzmem, kostycznością i nieprzystępnością. Być może na mój wizerunek wpływa fakt, że jestem numerologiczną 11-tką. W każdym razie na własnym przykładzie niezmiennie odczuwam, co w praktyce oznacza, że liczby mistrzowskie dają ich posiadaczom niebanalne, ale niełatwe życie.

Jestem absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego, z wykształcenia jestem magistrem lingwistyki stosowanej. „Od zawsze” interesowały mnie przede wszystkim mechanizmy jakie rządzą naszymi losami. To była nieuchronna droga do kart. Pierwszy raz zetknęłam się z tematem Tarota przed wielu laty i od razu otrzymałam swoją pierwszą lekcję głębokiej pokory wobec tych wizerunków. Okazało się, że patrząc na nie, czuję NIC. Postanowiłam, że muszę przedrzeć się przez ten ciąg tajemniczych wizerunków. Karty nęciły, ale i odpychały… W tym czasie , mało było publikacji na ten temat. Zdałam się na innojęzyczne zasoby biblioteczne, próbowałam znaleźć Mistrza, który wskazałby mi drogę. Ale przede wszystkim wpatrywałam się niemal godzinami w karty. Dziś wiem, że intuicyjnie wybrałam drogę dotarcia do Tarota przez medytację ich niezwykłych wizerunków.

Pewnego dnia wszystko zaczęło układać się w logiczną całość… Tarot uczy mnie codziennie ogromnej pokory wobec swojej skuteczności i faktu, że często udziela nam informacji, o które nie prosiliśmy...Tymi kartami może posługiwać się tylko ktoś, kto potrafi panować nad emocjami, kto nieustannie stara się pogłębiać swoją wiedzę ezoteryczną. Profesjonalny Tarocista potrafi ograniczyć się tylko do precyzyjnego odczytu przesłania kart, bez próby upiększania wypowiedzi własnymi opiniami czy przykładami osobistych doświadczeń. Mam nadzieję, że właśnie ja w ten sposób traktuję mojego Tarota.

|